niedziela, 19 czerwca 2016

Jesteśmy czerwoną wyspą na mapie Europy. Grozi nam blackout


Jesteśmy czerwoną wyspą na mapie Europy. Grozi nam blackout
Odcięcie od prądu to realny scenariusz dla Polski, który może się zrealizować tego lata. Zbieg niefortunnych okoliczności może doprowadzić do konieczności ograniczenia poboru energii przez firmy, albo Polakom zabraknie prądu w gniazdkach.
Polska jest wyspą na mapie Europy, ale tym razem nie zieloną, a czerwoną, co oznacza zagrożenie dla dostaw prądu z zagranicy. Jeśli w wyniku upałów krajowy system energetyczny nie będzie w stanie wyprodukować dostatecznej ilości prądu, może go zabraknąć.
Po ubiegłorocznych problemach, gdy 10 sierpnia ograniczono dużym odbiorcom pobór prądu, Polskie Sieci Elektroenergetycznych opracowały specjalny raport o przyczynach wprowadzenia 20 stopnia zasilania. Jednak jest on objęty „tajemnicą przedsiębiorstwa” i nie zostanie przedstawiony opinii publicznej. A tego lata sytuacja może się powtórzyć.

Zmiany klimatu

- W  przypadku kumulacji niekorzystnych zjawisk takich jak: ekstremalne warunki pogodowe, niekorzystna sytuacja hydrologiczna w dorzeczu Wisły, opóźnienia w uruchamianiu kolejnych,
nowych jednostek wytwórczych, czy brak możliwości uzyskania pomocy awaryjnej z sąsiednich systemów, nie można wykluczyć powstania zagrożenia bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej i, w konsekwencji, konieczności wprowadzania ograniczeń w dostawach energii elektrycznej do odbiorców – mówi Beata Jarosz, rzeczniczka PSE. Upalny wyż atmosferyczny, czyli duża ilość słońca i bezchmurne niebo w połączeniu z wysoką temperaturą oraz niskim stanem wody spowodują, że elektrownie węglowe nie będą mogły pracować pełną parą. Z powodu upałów zużycie energii rośnie wówczas o ok. 10 proc. (blisko 2000 MW). W ruch bowiem idą wiatraki i klimatyzatory a zapotrzebowanie na prąd latem bywa już nawet tak duże jak zimą, kiedy to do tej pory występował szczyt zapotrzebowania. Zmiany klimatyczne zmieniają nasze życie nawet w tych obszarach.- Elektrownie takie jak np. Kozienice, Rybnik czy Ostrołęka o łącznej mocy ponad 5300 MW nie mogą zrzucać do rzek i jezior wystarczającej ilości gorącej wody z bloków energetycznych. W takie dni nie ma także wiatru, poruszającego turbiny wiatrowe, których moc wynosi ponad 5500 MW – tłumaczy Bartłomiej Derski z portalu WysokieNapięcie.

Dorzecze Wisły

Problemy z ograniczeniem mocy i zagrożeniem blackoutem minionego lata wystąpiły tylko na Wisłą. Pozostałe europejskie kraje poradziły sobie z upalnym latem. Dlaczego więc Polska stanęła przed tym zagrożeniem?
Zagrożeniem jest specyficzny polski miks energetyczny, wyjątkowy na tle całej Europy. Prąd nad Wisłą produkowany jest w ponad 80 proc. z węgla.
- Ze względu na technologie wykorzystywane do produkcji energii elektrycznej nasz system jest dość wrażliwy na warunki atmosferyczne, głównie ze względu na wymagania w zakresie chłodzenia elektrowni cieplnych pracujących w otwartym układzie chłodzenia – informuje Beata Jarosz, rzeczniczka PSE.
Dodaje, że w ostatnim okresie dotyczy to pokaźnego zasobu mocy wytwórczych zgromadzonych w trzech elektrowniach, w dorzeczu Wisły: w Połańcu, Kozienicach i Ostrołęce.

Czerwona wyspa

Polska – w przeciwieństwie do sąsiadów – niemal w ogóle nie produkuje energii elektrycznej ze słońca. Fotowoltaika najwięcej energii dostarczać by mogła latem, gdy opalane węglem elektrownie nie mogą sprawnie działać. W Polsce jest zaledwie ok. 120 MW, a to kropla w morzu potrzeb. Część instalacji fotowoltaicznych nie jest nawet podłączona do sieci.
Mimo więc, że poczynione zostały liczne kroki, by poprawić sytuację, to nadal za mało.
- W Niemczech pamiętnego 10 sierpnia w samo południe elektrownie PV produkowały ponad 20 GW energii zaspokajając prawie 1/3 zapotrzebowania. Cena energii elektrycznej wyniosła niespełna 37 euro. W Warszawie wzrosła w tym samym czasie do ponad 150 euro/MWh – mówi dr Andrzej Ancygier Hertie School of Governance w Berlinie.Jego zdaniem, w wielu przypadkach, zwłaszcza w upalne dni, ale także burze czy wichury,  fotowoltaika znacznie zwiększa bezpieczeństwo energetyczne, zwłaszcza w połączeniu z magazynami energii, rozwojem sieci i zarządzeniem popytem.
- Odnawialne źródła energii czynią system energetyczny o wiele bardziej elastycznym. Ta elastyczność jest niezbędna nie tylko w przypadku suszy, ale również innych katastrof naturalnych, takich jak huragany czy powodzie, które mogą prowadzić do zerwania linii energetycznych czy awaryjnych wyłączeń elektrowni.

Czarny scenariusz

Naukowiec podkreśla, że system energetyczny oparty na dużych jednostkach jest o wiele bardziej podatny na zagrożenia, nie tylko ze względu na katastrofy, ale również ludzką działalność, niż system składający się z milionów niezależnych jednostek, na który składają się prosumenci czy producenci i jednocześnie konsumenci energii, jak to się dzieje w Niemczech.
- Po atakach terrorystycznych w Paryżu i Brukseli wiele mówiło się o ewentualnych atakach terrorystycznych na elektrownie atomowe, które mogłyby doprowadzić do zakłóceń w dostawach energii. Tymczasem w wyniku niedawnego strajku we francuskich elektrowniach atomowych znacznie wzrosło zagrożenie blackoutem. Można się zastanowić, czy znaczne uzależnienie od
elektrowni węglowych i ewentualna ich blokada przez strajkujących górników nie mogłaby doprowadzić do podobnego scenariusza w Polsce w przyszłości, zwłaszcza biorąc pod uwagę coraz mniejszą rezerwę mocy w sieci – dr Andrzej Ancygier rysuje czarny scenariusz. Co ciekawe, podobne wnioski pojawiły się w raporcie PSE.- Zarekomendowano opracowanie narodowego programu rozwoju nowych mocy do 2030 roku. Rozwój powinien dotyczyć zarówno źródeł o charakterze systemowym, dających podstawę bezpieczeństwa energetycznego, jak również źródeł rozproszonych, w tym odnawialnych, które są dopełnieniem bilansu mocy zapewniającego ciągłość i niezawodność dostaw – stwierdza Henryk Majchrzak, prezes PSE.

Ustawa o OZE

Tymczasem projekt nowelizacji ustawy o odnawialnych źródeł energii, który jest obecnie w Senacie, ogranicza wsparcie dla OZE, a nawet - jak wskazuje wielu ekspertów i organizacji pozarządowych – zamraża rozwój tego rynku. Z nowej ustawy wypadły taryfy gwarantowane, zapisane w ustawie z lutego 2015 r. Zamiast nich prosumenci otrzymają tzw. upust w rachunkach. Ilość energii, którą wyprodukowali (np. w panelu fotowoltaicznym) rozliczą sobie energią z sieci. W dodatku rozliczenie nie będzie równe.
Opozycja i środowiska związane z energetyką obywatelską są przeciwne likwidacji taryf gwarantowanych. Przekonują, że opusty nie będą sprzyjać rozwojowi tego rodzaju energetyki, bo inwestycje w mikroźródła zwrócą się po wielu latach.
Co ciekawe, jak zwracał uwagę Mirosław Kasprzak z PSL ,to właśnie rękami PiS podczas głosowania nad nowelizacją z 2015 r. udało się wprowadzić (wbrew woli ówczesnego rządu) taryfy gwarantowane. Najwyraźniej posłowie po dojściu do władzy zmienili zdanie.

Elektrownia na gaz

Czy w tym roku czeka nas ponowne wprowadzenie 20 stopnia zasilania?
- Wyciągnęliśmy wnioski z sierpnia 2015roku – zapewnia Cezary Szwed, wiceprezes PSE. - Właśnie rusza elektrociepłownia na gaz we Włocławku, budowa nowego bloku w Kozienicach jest bardzo zaawansowana. W ciągu 2-3 lat zakończy się także budowa bloków energetycznych w Opolu i Jaworznie.
Bloki przeznaczone do likwidacji utrzymywane są w gotowości. Jeśli PSE uzna, że ta energia powinna zasilić system, elektrownia produkuje ją i dostaje za to wynagrodzenie.

- Jak każdy operator systemu przesyłowego mamy podpisane umowy na awaryjny import energii. Trzeba jednak pamiętać, że jego realizacja będzie zależeć od tego, czy w sąsiednich krajach będzie dostępna nadwyżka mocy, a połączenia transgraniczne będą miały dostępną przepustowość – mówi Cezary Szwed.

Import energii

Szwed zapewnia, że przesuwniki fazowe na granicy z Niemcami przeszły podstawowe próby i w najbliższych tygodniach zaczną pracę.
- Na początek będziemy je testować, aby się nauczyć jak wpływają na systemy energetyczne po obu stronach granicy. Ich podstawowym zadaniem jest ograniczenie tw. przepływów kołowych, ale przy okazji najprawdopodobniej umożliwią nam także przywrócenie możliwości handlu energią w poszczególnych godzinach - dodaje.
PSE zwróciły się do operatorów sieci w sąsiednich państwach o gotowość do awaryjnej pomocy na poziomie do 1000 MW.
Krajowy bilans mocy dla poszczególnych miesięcy 2016 roku wykazuje obecnie nadwyżkę mocy – wynosi ona 18 proc. Energii więc wystarczy, nawet biorąc pod uwagę planowane w poszczególnych miesiącach roku remonty jednostek wytwórczych.
- Zakładając możliwość uzyskania importu i awaryjnej pomocy z sąsiednich systemów rzędu 1000 MW oraz inne dostępne środki zaradcze szacujemy, że nie wystąpi potrzeba wprowadzania ograniczeń dostaw energii elektrycznej dla odbiorców. Nawet w przypadku, gdy nieplanowe ubytki mocy przekroczą wskazany powyżej poziom o kilkaset megawatów, czyli będą na poziomie zbliżonym do tego, który wystąpił w sierpniu 2015 roku – podkreśla Beata Jarosz.
Rzeczniczka PSE zaznacza jednak, że nie da się w pełni przewidzieć sytuacji bilansowej w  przyszłości.

wtorek, 17 maja 2016

Meteor rozświetlił noc nad amerykańskim miasteczkiem

Nad położonym w północno wschodniej części USA miastem Cumberland (stan Maine), przeleciał meteor, który płonąc w atmosferze rozjaśnił niebo. Przelot bolidu zarejestrowały policyjne kamery w trzech okolicznych miastach.
Jasna kula przeleciała nad położonym nad Oceanem Atlantyckim amerykańskim stanem Maine około godz. 1 w nocy czasu miejscowego z poniedziałku na wtorek (z 16 na 17 maja).

Jedna kula, wielu świadków

Rozbłysk był widziany w trzech miastach stanu Maine - Portland, Cumberland i Sabattus. Amerykańskie Towarzystwo Meteorologiczne podało, że odebrali wiele zgłoszeń o kuli ognia spadającej z nieba także z miejscowości w stanach Massachusetts i Nowy Jork oraz kanadyjskiej prowincji Ontario.

Blask i huk

Niewielka jasna plamka spadając w atmosferze wydawała się obserwatorom coraz większa. Trwający kilkanaście sekund lot utrwaliły policyjne kamery i monitoring.
Świadkowie i policjanci opisywali, że w pewnym momencie zrobiło się jasno jak za dnia i słychać było jakby wybuch. Niektórzy twierdzili, że odczuli, jakby fala uderzeniowa wstrząsnęła ich domem.
Jeden z kierowców w Ontario uchwycił bolid na niebie w nocy z 16 na 17 maja kamerką samochodową.

więcej na tvn24

wtorek, 3 maja 2016

Udany start rakiety Sojuz z nowego kosmodromu Wostocznyj

Mimo wcześniejszych niepowodzeń, za drugim razem, z rosyjskiego kosmodromu Wostocznyj wystartowała rakieta Sojuz 2.1a. Wyniosła ona na orbitę okołoziemską trzy satelity naukowe

Wcześniejszą nieudaną próbę obserwował sam prezydent Rosji Władimir Putin. Nie ukrywał on też swojego niezadowolenia po pierwszych kłopotach ze startem. Co więcej, na posiedzeniu komisji, która miała określić przyczynę odwołania startu Sojuza, Putin zwrócił uwagę na dużą ilość "zakłóceń" w rosyjskim programie kosmicznym i wezwał do ich usunięcia.
Rosyjski przywódca pozostał na terenie kosmodromu Wostocznyj i na własne oczy mógł zobaczyć udany start rakiety kosmicznej. Budowę tej instalacji utrudniały liczne opóźnienia i postępowania karne przeciwko menedżerom firm podwykonawczych podejrzanym o defraudację środków przeznaczonych na kosmodrom.
Wostocznyj ma uniezależnić Rosję od kosmodromu Bajkonur, który znajduje się Kazachstanie. W przyszłości to właśnie z niego mają być z niego wysyłane na orbitę załogowe i bezzałogowe statki kosmiczne, a także satelity komercyjne.

Kot budowniczy nadzoruje budowę w Chile i podbija internet

Kot "Czarny" z Chile stał się gwiazdą internetu. Swoją sławę zyskał pracując na budowie. W zaistnieniu pomógł mu także charakterystyczny strój - odblaskowa kamizelka, uszyta przez jedną ze sprzątaczek pracujących razem z nim. Nie wiadomo, co należy do obowiązków "Czarnego", ale po sposobie jego zachowania można stwierdzić, że piastuje stanowisko kierownicze.

Konstytucja 3 maja - wszystko, co powinieneś wiedzieć

3 maja 1791 r. uchwalona została ustawa rządowa, która przeszła do historii. Konstytucja 3 maja była drugą na świecie, a pierwszą w Europie, spisaną konstytucją. Zmieniła ustrój państwa na monarchię konstytucyjną oraz ograniczyła demokrację szlachecką. Jakie były okoliczności i konsekwencje uchwalenia Konstytucji 3 Maja? Zobacz najważniejsze informacje na naszej infografice.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Bursztynowa Komnata jest na Mazurach? Odkrycie w Mamerkach

W kompleksie Bunkrów w Mamerkach niedaleko Węgorzewa na Mazurach
odkryto nieznane dotąd pomieszczenie. Według pracowników tamtejszego muzeum, w środku może znjadować się słynna Bursztynowa Komnata.


wiecej na: http://facet.interia.pl/obyczaje/historia/news-bursztynowa-komnata-jest-na-mazurach-odkrycie-w-mamerkach,nId,2189278

Humberstone - miasto widmo na pustyni Atacama

Humberstone to opuszczone miasto w Chile. Leży w północnej części kraju w regionie administracyjnym Tarapacá. Pod koniec XIX wieku mieszkało tu blisko cztery tysiące osób, lecz obecnie nie ma ani jednej żywej duszy. Wszyscy opuścili osadę po załamaniu się rynku saletry. Dziś pustkami świecą nie tylko domy i warsztaty, ale także kościół, rynek czy teatr.

Miasto zostało nazwane na cześć Jamesa Humberstone'a, brytyjskiego inżyniera, który wyemigrował do Ameryki Południowej w 1875 roku. Warunki, w których przyszło wydobywać saletrę, nie były łatwe. Panował tu ogromny żar, lecz mieszkańcy wiedzieli, że jest to jedyny sposób, by zapewnić godny byt swoim rodzinom

 Saletra nazywana była "białym złotem", a największe zapotrzebowanie na nią miały kraje Europy, przeżywającej rewolucję przemysłową. Dzięki niej można było produkować wydajniejsze nawozy dla rolnictwa i wykarmić gwałtownie rosnącą populację Starego Kontynentu. Saletra stanowiła wówczas od 60 do 80 proc. chilijskiego eksportu. Chile żyło dosłownie z tego właśnie surowca.

 Humberstone jest jedną z wielu osad w Chile, które zostały opuszczone po załamaniu się rynku saletry. Ludzie nie mając perspektyw na znalezienie pracy, szukali innych miejsc zatrudnienia, najczęściej porzucając cały dobytek, na który pracowali latami.

 Miasto było w pełni zelektryfikowane. Kiedy w mieście tętniło jeszcze życie, dziennie wypiekano kilka tysięcy bochenków chleba. Nadal można zobaczyć stary sklep zakładowy, w którym pracownicy zaopatrywali się we wszelkie niezbędne produkty. Gdy wybuchła I wojna światowa, Brytyjczycy zablokowali eksport saletry do Niemiec. To dało impuls do intensywnego poszukiwania zamienników, które udało się szybko znaleźć. Od tego czasu zanotowano dynamiczny regres wydobycia saletry.

 W 1960 roku zamknięto fabrykę w Humberstone, która przynosiła już wyłącznie straty. Od kilkunastu lat obiekt wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Opuszczone obiekty górnicze, chyba jak żadne inne, pokazują, jak ważna jest praca. Gdy zaczyna jej brakować to miasta, które przecież tętniły życiem, także tym kultularnym: o czym świadczy choćby obecność teatru, od razu zaczynają pustoszeć. Obecnie jedynymi osobami, które można spotkać, są stróż, bileterka i turyści.

Najbardziej okazałym budynkiem w mieście jest dom właściciela fabryki. Wiele miejsc jednak pokrywa rdza, której siłę dodatkowo spotęgował czas. Humberstone od 56 lat jest miastem widmem